Kolumna Zygmunta Warszawa
Na Placu Zamkowym w Warszawie stoi 22-metrowy pomnik, który przetrwał potop szwedzki, powstanie warszawskie i odbudowę ze zgliszcz. Kolumna Zygmunta to najstarszy świecki monument w stolicy – wzniesiony w 1644 roku, gdy w Europie takie pomniki dla władców dopiero zaczynały się pojawiać. Król z brązu trzyma w jednej ręce krzyż, w drugiej szablę, a pod nim przez prawie cztery wieki toczy się życie miasta.
- najstarszy świecki pomnik w Warszawie
- unikalna historia związana z dynastią Wazów
- imponujący projekt włoskich artystów
- przetrwała wiele historycznych zawirowań
- bliskość do Zamku Królewskiego
Historia pomnika na Placu Zamkowym
Władysław IV Waza postanowił upamiętnić swojego ojca – Zygmunta III, który przeniósł stolicę z Krakowa do Warszawy. W 1643 roku ruszyły prace nad kolumną według projektu włoskich artystów: Augustyna Locciego i Constantino Tencalli. Rzeźbę króla wykonał Clemente Molli, a odlew z brązu to dzieło Daniela Tyma.
Monument stanął 24 listopada 1644 roku na niewielkim placyku przy murach miejskich, około 20 metrów od Bramy Krakowskiej. Wtedy Placu Zamkowego w dzisiejszej formie jeszcze nie było. Cała konstrukcja – od trzystopniowej podstawy z marmuru chęcińskiego po brązowy posąg – miała pokazać potęgę dynastii Wazów. Pierwotnie figura króla i orły z girlandami były pozłacane, choć złocenia nie przetrwały zbyt długo.
Kolumna Zygmunta należy do pionierskich pomników tego typu w Europie. Wyprzedziła słynną paryską Kolumnę Vendôme o ponad 150 lat, stając się jednym z pierwszych monumentów kolumnowych poświęconych osobie świeckiej, a nie świętemu.
Nie każdy wie, że już za życia Zygmunta III próbowano stworzyć dla niego kolumnę. W kamieniołomie na Czerwonej Górze w Górach Świętokrzyskich kamieniarze podjęli się tego zadania, ale trzon pękł – albo z powodu nieodpowiedniego kamienia, albo braku umiejętności. Król zrezygnował z planów, a pomnik powstał dopiero po jego śmierci.
Burzliwe losy warszawskiego symbolu
Zaledwie jedenaście lat po odsłonięciu, podczas potopu szwedzkiego, kolumna znalazła się w niebezpieczeństwie. Karolowi Gustawowi nie spodobała się inskrypcja głosząca, że Zygmunt III był królem nie tylko Polski, ale też Szwecji. Do usunięcia pomnika jednak nie doszło. Monument przetrwał również zażarte walki o stolicę w 1656 roku.
Przez wieki kolumna przechodziła liczne renowacje – często bardziej szkodliwe niż pomocne. Kamień i brąz niszczały pod wpływem warunków atmosferycznych, a niektóre prace konserwatorskie przynosiły więcej strat niż pożytku. W 1885-1887 oryginalny trzon z czerwonego zlepieńca zastąpiono granitowym. Stary trzon można dziś zobaczyć przy południowym wejściu do Zamku Królewskiego, niedaleko kas biletowych.
Największe zniszczenia przyszły we wrześniu 1944 roku. Według różnych źródeł kolumna została albo trafiona pociskiem z niemieckiego czołgu w nocy z 1 na 2 września podczas powstania warszawskiego, albo wysadzona przez wycofujących się Niemców kilka miesięcy później. Posąg upadł, ale brąz okazał się wytrzymały – król stracił tylko fragment ramienia z krzyżem, szablę, nos i część korony.
Po wojnie uszkodzoną rzeźbę przewieziono na saniach do kościoła świętej Anny, a wiosną 1945 pokazano ją na wystawie „Warszawa oskarża” w Muzeum Narodowym. Formalnie inicjatorami odbudowy byli pracownicy przemysłu metalowego.
Odbudowa i nowa lokalizacja kolumny
Rekonstrukcja trwała od 1948 do 1949 roku według projektu Stanisława Żaryna. Kolumna nie wróciła jednak dokładnie na swoje miejsce – przesunięto ją o sześć metrów w kierunku północno-wschodnim ze względu na budowę trasy W-Z. Zmieniono też orientację: przedtem Zygmunt III patrzył w stronę ulicy Senatorskiej, teraz zwrócony jest twarzą ku Krakowskiemu Przedmieściu.
Monument odsłonięto 22 lipca 1949 roku. Od tego czasu kilkakrotnie go konserwowano, ale podstawowa forma pozostała taka sama jak w XVII wieku.
Co zobaczyć przy Kolumnie Zygmunta
Sam pomnik składa się z kilku warstw. Na trzystopniowej podstawie z marmuru – zwanego od tamtej pory zlepieńcem zygmuntowskim – stoi cokół zwieńczony czterema spiżowymi orłami. Na cokole umieszczono cztery brązowe tablice z łacińskimi inskrypcjami o królu i fundatorach. Ośmiometrowy granitowy trzon podtrzymuje 275-centymetrowy posąg przedstawiający władcę w archaicznej zbroi.
Król trzyma w prawej ręce szablę, w lewej krzyż – symbole walki i wiary. Napisy na tablicach chwalą jego pobożność i męstwo wojenne, choć współcześni nie zawsze podzielali ten entuzjazm. Dla wielu Zygmunt III pozostaje postacią kontrowersyjną – jedni widzą w nim króla, który wzmocnił pozycję Warszawy, inni – władcę odpowiedzialnego za wciągnięcie Polski w wojny ze Szwecją.
Wokół kolumny rozciąga się Plac Zamkowy z widokiem na odbudowany Zamek Królewski, Starówkę i Krakowskie Przedmieście. To jedno z najbardziej fotografowanych miejsc w stolicy – zarówno turyści, jak i warszawiacy chętnie tu wracają.
Praktyczne informacje dla zwiedzających
Kolumna Zygmunta dostępna jest bezpłatnie przez całą dobę. Stoi w przestrzeni publicznej na Placu Zamkowym, więc można ją oglądać o każdej porze. Najlepsze zdjęcia wychodzą rano, gdy słońce oświetla fasadę Zamku Królewskiego, albo wieczorem przy sztucznym oświetleniu.
Dojazd jest prosty: metro M1 do stacji Ratusz Arsenał (około 5 minut spacerem), tramwaje linii 13, 20, 23, 26 do przystanku Stare Miasto lub autobusy 175, 180, 222, 503 w tym samym kierunku. Z Dworca Centralnego to około 15 minut tramwajem lub pieszo przez Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście.
Na zwiedzenie samej kolumny wystarczy kilkanaście minut, ale warto zarezerwować więcej czasu na całą okolicę. Zamek Królewski oferuje zwiedzanie komnat królewskich (bilety od 30 zł normalny, 20 zł ulgowy, w niedziele wstęp bezpłatny), a Starówka kryje dziesiątki kawiarni, restauracji i punktów widokowych. Całość można objechać również meleksem – elektrycznym pojazdem z przewodnikiem, który kursuje po Starym Mieście.
Dla kogo to miejsce
Kolumna Zygmunta przyciąga wszystkich – od miłośników historii po przypadkowych przechodniów. Rodziny z dziećmi często robią tu przerwę podczas spaceru po Starówce, fotografowie polują na ujęcia z różnych perspektyw, a grupy szkolne słuchają opowieści przewodników o burzliwych dziejach pomnika.
Nie trzeba być ekspertem od architektury barokowej, żeby docenić ten zabytek. Wystarczy stanąć pod kolumną i pomyśleć, że ten sam posąg przetrwał prawie cztery wieki – widział królewskie orszaki, szwedzkie najazdy, powstańcze walki i powojenne gruzowisko. Mało który monument w Europie może się pochwalić taką historią.
Przy południowym wejściu do Zamku Królewskiego, obok kas biletowych, leżą fragmenty oryginalnego trzonu kolumny – zarówno pierwszego z czerwonego zlepieńca, jak i drugiego granitowego. To namacalny dowód na to, ile razy pomnik przechodził przez ręce konserwatorów.
Ciekawostki o najstarszym pomniku Warszawy
W 1681 roku Jan III Sobieski nakazał rozbiórkę zabudowań wokół kolumny. Powód był podwójny: budynki zagrażały zawaleniem się na monument i jednocześnie go zasłaniały, odbierając mu rangę. W kolejnych dekadach otoczenie zmieniało się wielokrotnie – od żelaznej kuty kraty przez drewniane słupki z łańcuchami po kamienne słupki projektu Henryka Marconiego.
W 1854 roku u stóp kolumny zbudowano fontannę ze rzeźbami trytonów autorstwa Augusta Kissa. Należała do kompleksu wodociągów zaprojektowanych przez Marconiego. Zwiększona wilgotność prawdopodobnie przyspieszyła niszczenie elementów pomnika – już w 1862 roku budowniczy miejski Józef Orłowski stwierdził, że posąg stracił całkowicie złocenia, a podstawa z dębnika była popękana.
Monument mierzy dokładnie 22 metry licząc od podstawy po czubek głowy króla. W XVII wieku należał do najwyższych tego typu konstrukcji w Europie. Dziś, otoczony wysokimi kamienicami i gmachem zamku, wydaje się skromniejszy, ale wciąż dominuje nad placem.
Kolumna nie wymaga biletu, nie ma godzin otwarcia ani kolejek. Można przyjść rano przed tłumem turystów albo późnym wieczorem, gdy plac świeci pustkami. To jeden z tych zabytków, które są po prostu zawsze – jak Warszawa, która od prawie 380 lat patrzy na swojego króla stojącego na granitowym trzonie.
